Przemówienie Ktokolwieka – Weroniak Stencel

Mam wrażenie, psiakrew, że mnie moja własna Konstrukcja Myśli podgląda. I to trwa. Aż mnie w odpowiednim świetle ujrzy, a potem cap, do Magazynu Nieprzeoczenia. I ma potem albumy, albumiki i każde moje osobiste „albo” wyłapuje. Następnie proces neutralizacji uczuć stosuje, wymachuje tymi zdjęciami z moją osobą, w jakiejś konkretnej sytuacji i powtarza „ależ to […]
Dyżur nocny w centrum Kombinowania – Weroniak Stencel

Pan doktór Lacz, jeden z Najwyższych i Najgrubszych lekarzy w pracy rozklapał na bialuśkiej ścianie olbrzymiego pająka. Swoje tytuły uzyskał dawno temu, kiedy z wyróżnieniem zaczął kombinować jak jeść, przez to zyskiwać przyjemnostkę i mieć siłę na czas nocnego czuwania. Jadł słodkie pączuszki, paluszki oblizywał, batony rozwijał, pochłaniał olbrzymie ilości rolad bito-śmietanowych, a na to […]
Sadło słowa – Weroniak Stencel

Drogi bebechu. Prezentowane Sadło słowne ma za zadanie przybliżyć parę fałd w obrębie pisania. Może w aspektach absurdalnych, ukrywanych i niezauważalnych. Seria opowiastek zwraca się w stronę pępka znaczeniowego, centralizując problem. Może to niewygodne? Poruszam się po powierzchni skóry słownej, a ona jest delikatna i subtelna, może poczuć się dotknięta. Trawienie jest więc wskazane, mówienie […]